wtorek, 10 kwietnia 2012

Pana kota żywot

Mam kota. Mam to trochę za dużo powiedziane, bo odkąd go do siebie wzięłam, był ze mną może łącznie 1,5 miesiąca. W międzyczasie wylądował na obozie dobrych manier u kota mojej siostry, a potem został przygarnięty "do czasu, gdy..." przez jego adopcyjnego tatę. Teraz, od kilku dni, jest znowu ze mną, a ja mam czas go sobie trochę poobserwować.

Kot jak kot, ma futerko, cztery łapki, uszka, wąsy i ogon. Ale ten jest inny. Zachwyca mnie jego ciekawość świata i bystrość. On ciągle jest czymś zainteresowany, a w przedpokoju wciąż słyszę tupot jego łapek, albo jego skoki na niewidzialnego przeciwnika.

Dzisiaj wstałam wcześnie i patrzyłam jak siedzi na parapecie i grzeje się w słońcu. Jak patrzy za okno w skupieniu i obserwuje co się dzieje na dworze. Kiedy coś go ciekawiło, zastygał w bezruchu i zbliżał łepek do szyby, a po skończonej obserwacji zwracał się do mnie, jakby chciał opowiedzieć co zobaczył.

Ciekawe, czy można mieć taką ciekawość świata nawet, gdy się ją (może tylko pozornie) utraciło? Ja ciągle czuję, że stoję tuż za ścianą jakiś wielkich odkryć, olśnień, pomysłów i inspiracji.

Mój kot ma je na wyciągnięcie ręki. Może tym razem to ja powinnam brać z niego przykład? Być może skończyłabym wreszcie jak on - będąc nieprzerwanie zadowolona z każdej, nawet najmniejszej rzeczy :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz