poniedziałek, 28 listopada 2011

Masz tyle lat, na ile się czujesz

Czuję się, na ile wyglądam, ale nie wiem na ile wyglądam. Na pewno nie na 19, ale też zawsze wyglądałam starzej, niż w rzeczywistości miałam. Mam nadzieję, że teraz nie widać po mnie 25 lat, chociaż to taki dość optymalny wiek. Za kilka miesięcy skończę 26 i zacznie się parszywe odliczanie do 30-tki.

Co ja będę robić mając 30 lat? Teraz już potrafię to sobie jakoś wyobrazić, bo się życiowo dość mocno ogarnęłam. Pieniędzy mi nadal brakuje, ale nauczyłam się je mocno oszczędzać. Mam zamiar skończyć studia i rozwijać się w pracy. Nie unormowałam jeszcze kwestii snu, aczkolwiek bardziej chodzi o kwestie wstawania, niż spania. Nie potrafię się jeszcze zmuszać do wstawania 20 minut wcześniej - wydaje mi się to zbrodnią na moim cyklu dobowym.

Nie mam swojego mieszkania, jeszcze się sama w pełni nie utrzymuję, nie mam samochodu, więc myślę, że nie jestem pełnoprawną 26-latką. Czuję się na 22-23 lata.

Przerażam się, gdy patrzę na swoje ręce lub gdy dotykam swoich policzków, że nie ma nic bardziej pewnego, że znajdą się kiedyś na łożu śmierci i będą umierać. Że mogę sobie zmieniać daty urodzenia, nie przyznawać się do tego ile mam lat i ile za sobą, ale od tego nigdy nie ucieknę. To się po prostu stanie, czy tego chcę, czy nie.

Jedyne co mogę zrobić, to przekuć to, co wydaje mi się tak wielką wadą, w zaletę. Zaletę bycia 25 letnią kobietą.

piątek, 18 listopada 2011

Nie ma internetu

O: Wstawaj, już późno, nie chcę się spóźnić.
F: Ale się nie wyssspaaałeeeem.
O: Odeśpisz w domu, ciesz się, bo ja na przykład nie mogę.
F: Nie odeśpię, muszę być cały czas online w razie gdyby coś się miało zepsuć.
O: No to poczuwasz na śnie.
F: Ale we śnie nie mogę być na Facebooku. We śnie nie ma internetu!

czwartek, 17 listopada 2011

Zaradna bezradność

Nie mam pojęcia na czym polega fenomen automatycznej bezradności w towarzystwie mężczyzny. Jestem dość samodzielna, żeby nie powiedzieć - chłopska. Umiem wiercić, tapetować, malować, wbijać gwoździe, skręcać meble i odczuwam z tego powodu lekką dumę, że raczej nie zginę z powodu niezaradności.

Najbardziej biegła jestem oczywiście w kompach. Naturalnie, nie potrafię rozkręcić laptopa i go sobie naprawić, ani nie jestem w stanie zdiagnozować dlaczego działają mi wszystkie polskie znaki prócz małego "ć" i "ę". Ale gdy w pobliżu jest jakiś facet, nie potrafię nagle zrobić nic. Zainstalować sterownika, poprawić rozdzielczości, zrobić sobie reinstalki.

Dzisiaj złapałam się na tym, że w biurze pomagam robić małe grafiki, udzielam rad dotyczących Photoshopa, rozkminiam działanie różnych programów, czasem komuś coś wytłumaczę, a HTML znam z małą pomocą na wyrywki. Wiem masę rzeczy, których z założenia, jako dziewczyna wiedzieć nie koniecznie powinnam.

Zastanawiam się czy jest jakiś obszar w mózgu odpowiedzialny za celowe ukrywanie nadmiaru informacji, gdy w pobliżu wyczuwam bardzo ładne męskie feromony. W sumie, dobrze, że istnieje. W końcu nie muszę wszystkiego wiedzieć.

niedziela, 13 listopada 2011

Marzenia

dr S: Cieszę się, że coś nie chodzi pod explorerem. Mam nadzieję, że pewnego dnia wszystko nie będzie chodzić pod explorerem.

piątek, 11 listopada 2011

Oh, you make my heart pound

Come around, feel the sound
Oh, you make my heart pound
Fill me up, bring me down
When I hear your sound.

wtorek, 1 listopada 2011

Listy.

Rozmowy o drażniącym przełożonym.
W: Mnie też to drażni, że wypomina mi rzeczy, które przecież są dla mnie oczywiste, a w dodatku kto jak kto, ale bardzo dobrze je wykonuję.
O: Na dodatek to pismo. Przecież jak można pisać drukowane litery jak duże pisane?
W: No, paskudnie pisze...
O: Przecież to wygląda jak pismo kobiet, które piszą listy do Teleexpresu.

Słabki

Mam pewne predyspozycje do przyciągania słabych facetów. Od jakiegoś czasu już nie prowadzę spersonalizowanego bloga, gdzie prócz słów, otrzymywano moją twarz. Jedyny portal społecznościowy, na którym jestem, jest dla obcych zamknięty, a mimo to, raz na jakiś czas napisze do mnie jakaś zbłąkana męska owca szukająca pocieszenia, zrozumienia, nie wiem czego.

To raczej nie podryw, bo za dużo w nim goryczy, ale zastanawiam się dlaczego to już pewna dla mnie norma, że ktoś pokazuje mi siebie nie znając mnie wcale, nie zamieniając ze mną wcześniej ani słowa. Może to jakieś pozostałości po poprzednich blogach, może przypadek, może jakaś niewytłumaczalna mi chemia.

Z jednej strony to żal, bo nawet mi, dziewczynie, nigdy nie zdarzyło się pisać obcej osobie o tym jak było źle, ale z drugiej powtarzam sobie, że nie każdy jest chłopski, że każdy ma swoją wrażliwość i swoje sposoby. A jeszcze z innej strony może powinnam przekuć to w zaletę i zacząć spisywać historie, a potem z nich skorzystać. Życie jest przecież tak inspirujące.

X.. wiesz.. Ponad mies temu rozstałem sie z dziewczyną. Po tyg ona miała już chłopaka po 3 tyg była zaręczona. Mimo tego że wybaczyłem już jej zdradę bo byłem naiwny i głupi ona zdradziła drugi raz.. Bardziej od utraty tej dziewczyny boli mnie fakt że przez 3 lata kochałem kogoś kto nie kochał mnie. wiesz jak można poznać kogoś kto Cię kocha? Gdy patrzysz mu w oczy i on patrzy na Ciebie a jego oczy przypominają oczy dziecka tzn. że Cie kocha.. to jeden z powodów dla których chcę być w wojsku, Kiedy człowiek tęskni szanuję czas i spędza go na kochaniu a nie na kłótniach. Spójrz i wczuj się.. Kiedyś mi ktoś się tak rzucał na ramiona jak wracałem. http://www.youtube.com/watch?v=uQKikjYOeEY&context=C313f7beADOEgsToPDskIFfQ4bscUnRFAs22YkkhaP