Co może pójść nie tak podczas randki?
Wiele rzeczy, począwszy od tego, że totalnie do siebie nie pasujecie. Potem przeprawy z samopoczuciem, bólem brzucha, PMSem, źle układającym się włosem, strasznym kacem uniemożliwiającym normalne funkcjonowanie, co dopiero picie alkoholu, który jednak na pewno rozluźni atmosferę. Ważne obowiązki, natrętny członek rodziny lub współlokator chcący dowiedzieć się "gdzie trzymamy worki ale nie te na śmieci tylko te takie inne".
Możemy mieć nieświeży oddech, sypać sucharami albo zdradzić się ze swoim fetyszem przed osobą, w której budzi on lęk i niepokój.
Ale może być i tak, że randka idzie świetnie, a nawet fantastycznie, włosy obojgu wam układają się co najmniej dobrze, nie pasujecie do siebie dosłownie kilkoma szczegółami, rozmowa klei się od pierwszego zdania, nikt was nie męczy, pijecie umiarkowanie alkohol, żeby nie drętwieć, ale też żeby mieć sporą kontrolę nad sytuacją. Randka kończy się w momencie zaawansowanego poranka, zapraszasz kolegę do siebie na herbatę (naprawdę tylko na to) i kiedy robi się niemal ósma rano i szkoda się rozstawać, idziecie do twojego pokoju i chcecie się wspólnie zdrzemnąć (bo oczywiście on do domu ma daleko). I wtedy odkrywasz, że Twoje łóżko oraz ciepła ładna i dziewczęca kołdra padły po raz kolejny ofiarą rudego mstliwego kota, który w sekundzie ugasił wszystkie iskierki romantyzmu jakie jeszcze się unosiły w powietrzu.
Swoim moczem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz