Mój najdroższy przyszły Mężu!
Już kiedyś do Ciebie pisałam, więc pewnie mnie pamiętasz. Nie będę pisać dużo, chciałam tylko powiedzieć, że czasem zdarza mi się o Tobie myśleć, ostatnio nawet trochę częściej. Zawsze wydaje mi się, że jesteś wysoki i że jesteś brunetem. Że dobrze pachniesz, że często nosisz szare t-shirty i że masz czarny windstopper zapinany pod szyję. Widzę Cię jak wysiadasz z samochodu pod naszym domem i mimo, że nie widzę Twojej twarzy, to wiem, że się do mnie usmiechasz.
Dziś widziałam film, i mimo, że nie jestem urodzoną podróżniczką, zapragnęłam podróży z Tobą. Akurat akcja toczyła się w Cannes i widziałam promenadę wzdłuż plaży. I pomyślałam, że chciałabym mieć jakieś miejsce tylko z Tobą. Nie, nie jestem romantyczna. To egoizm. Bo najbardziej chciałabym, żeby przyszedł taki dzień, może być nakrótszym w roku, w którym, gdy spojrzysz na mnie, pomyślisz, że chcesz wszystko ze mną dzielić i że beze mnie nic nie smakuje tak samo.
Ja już nie pamiętam jak to jest być z kimś. Pamiętam zakochanie i motyle w brzuchu, ekscytację, niejedzenie i wkładanie maksimum wysiłku w to, żeby było przefantastycznie. Ale nie pamiętam jak to było, kiedy mogłam zadzwonić do kogoś, kogo kochałam. Nie pamiętam, jakie tu uczucie jechać autobusem i przypomnieć sobie, że jest ktoś, z kim jestem szczęśliwa. I przyznam Ci się szczerze, że ciężko mi uwierzyć, że istniejesz i chodzisz po tym świecie, bo chyba nie wierzę, że kiedyś zgram się z kimś na miłość. Bo zawsze pudłuję z kochaniem.
Ale nie dlatego dziś do Ciebie piszę. Ostatnio bowiem mam dziwny zwyczaj ściągania bajek Disney'a. Dziś na fali tej mody obejrzałam pierwszy raz Wall-E, który przyznam szczerze trochę mnie znudził, ale była w nim jedna scena, bardzo krótka, bo ograniczała się właściwie do jednego gestu. Eve, robot, w którym zakochał się Wall-E dotknęła go po raz pierwszy z czułością i z tego szczęścia Wall-E stracił nad sobą kontrolę. Nim się zorientowałam, po moich policzkach płynęły strużki łez, a z rzęs kapały mi grochy, bo dostałam od studia Pixar przekaz, że czlowiek tak naprawdę w życiu szuka tylko miłości i tylko miłość potrafi tak go uszczęśliwić.
A potem, kilka godzin później, obejrzałam Toy Story, ze sceną na końcu, w której pokazany jest przystrojony na Boże Narodzenie dom.
I wtedy właśnie pomyślałam o Tobie.
Bo chcę Cię prosić o jedną jedyną rzecz. Daj mi święta moich marzeń. Z pełnym domem, z choinką, bez pośpiechu, ze wspólnym przygotowywaniem, z ręcznie opakowanymi prezentami, z czasem dla siebie i dla wszystkich wokół, z graniem gry planszowe na podłodze, ze spacerem, z kawą w fotelu i z całusem w przelocie. To będą najszczęśliwsze chwile mojego życia.
Kocham Cię,
X.